parallax background

Brainstorming – Ilu ludzi tyle pomysłów

Brainstorming – Ilu ludzi tyle pomysłów, prawda? Lepiej jest wpaść na ów pomysł samodzielnie czy poprzez intelektualną stymulację grupy? Jak to jest z tą burzą mózgów? Korzystniej jest doznać olśnienia w zaciszu swojej głowy, czy przeżyć tornado pomysłów wspólnie? Ja osobiście wolę tworzyć zachwycające rozwiązania w samotności. A Ty? Wszak ilu czytelników tyle opinii…
Postaram się (również sobie samej) dziś odpowiedzieć na te pytania w tym artykule.

BRAINSTORMING korporacyjnym „to be or not to be”?

Gdybyś miał jakiekolwiek wątpliwości — podpowiem Ci, że wydaje się, iż wszyscy to robią — to znaczy używają burzy mózgów w procesie kreatywnym. W jaki sposób to robią? Cóż, wydaje się, że wszędzie tak samo.

Burza mózgów to technika znajdywania najlepszego rozwiązania znanego problemu lub wyzwania. Podstawowym przekonaniem burzy mózgów jest to, że uzyskanie jak największej liczby rozwiązań zwiększa szanse na znalezienie tego najlepszego. Terminu „burza mózgów” obecnie używamy jako ogólny termin oznaczający, że grupy rozwijają pomysły. Zaczęło się jednak od nazwy konkretnej techniki zaproponowanej przez dyrektora ds. reklamy Alexa Osborna w latach pięćdziesiątych XX wieku. Skodyfikował on podstawowe zasady, których przestrzega wielu z nas, gromadząc ludzi w celu generowania pomysłów. Osborn wskazał na konieczność:

  • Wyrzucenia z siebie jak największej ilości pomysłów.
  • Braku zmartwienia, jeśli wydają się one zbyt szalone.
  • Opierania się na pomysłach generowanych przez ludzi.
  • Braku krytyki na początku procesu.

Co ważne „brainstorming” odbywa się w środowisku wolnym krytyki, debaty i negatywnej oceny.

Są ku temu dwa powody. Po pierwsze, zwolennicy burzy mózgów wierzą, że zobaczenie lub usłyszenie pomysłów innych będzie źródłem nowych pomysłów. Po drugie, zawieszenie krytyki i debaty sprawia, że ​​udostępnianie jest bezpieczne i zapobiega autokorekcie lub wstrzymywaniu się z pomysłami. Na tym etapie zachęca się zasadniczo do szalonych pomysłów, aby dodać do puli pomysłów nowe perspektywy. To na tym etapie należy patrzeć, żeby widzieć.

Aby wymyśleć jak najwięcej, dopuścić do głowy jak największą ilość kreatywnych pomysłów należy powstrzymać się od krytyki a pozwolić sobie na swoistego rodzaju kreatywności. Po tym etapie dochodzi do łączenia i ulepszania pomysłów.

Burza mózgów stała się tak popularną techniką, ponieważ jest bardzo przyjemną, energiczną czynnością, którą ludzie uwielbiają robić — a dobra zabawa, bycie zabawnym i obudzenie w sobie poniekąd dziecka są bardzo korzystne dla uwolnienia kreatywności.

Burza mózgów jako krytyczny proces biznesowy

W superlatywach tej techniki wyraźnie postrzega się burzę mózgów jako krytyczny proces biznesowy i dostrzega się jej znaczenie dla swoich organizacji. Bezpośredni związek między burzą mózgów a zdolnością do wprowadzania innowacji jest więc jasny:

burza mózgów -> kreatywne rozwiązywanie problemu -> pomysły -> innowacje

W czas zachwytu nad burzą mózgów wszyscy chcieli dowiedzieć się, jak osiągnąć lepsze wyniki ze swoimi zespołami i klientami. Byli także całkowicie otwarci na nowe i nieznane pomysły oraz techniki rozwiązywania problemów.

Faktem jest, że proces twórczy jest bardzo zróżnicowany i w większości przypadków jest przypadkowy i indywidualny. Jest to ważne, ponieważ na dzisiejszym hiperkonkurencyjnym rynku niekoniecznie chcemy tylko mnóstwa dobrych pomysłów, potrzebujemy pomysłów genialnych. Burza mózgów jest niestety dla tych oczekiwań złym narzędziem. Kiedy umieszczasz grupę ludzi w pokoju na sesję burzy mózgów, badania pokazują, że grupa będzie miała tendencję do tworzenia konsensusu (często jednomyślnego) co do tego, co było najlepsze (i często pierwsze), a przynajmniej najmniej nieokropne. Burza mózgów jest problematyczna, ponieważ całkowicie pożera takie mankamenty, jak:

  • Wygodę płynącą z głoszenia kreatywnych pomysłów
  • Komfort pracy we własnym tempie – nie każdy jest specem w szybkim generowaniu pomysłów
  • Możliwość przedstawienia idealnego pomysłu przez osobę spoza grupy dyskusyjnej
  • Swobodę i luz kreowania, bo przecież genialne pomysły przychodzą do ludzi w przypadkowych momentach, często, kiedy nie myślą konkretnie o problemie

Załóżmy, że idealne rozwiązanie jawi się na horyzoncie… po zaprezentowaniu przez grupę pierwszych pomysłów, będą oni w naturalny sposób dążyć do dalszego rozwoju i opracowywania pomysłów w tym wskazanym trendzie lub kategorii. Psychologowie określają to jako „fiksacja w ramach współpracy”

A najgorsze jest to, że po zakończeniu procesu, pozostałe rozwiązania generowane podczas burzy mózgów często są po prostu zapominane.

Dość tej rozpaczy! To nie tak, że brainstorming jest już całkowicie spisany na straty. Wystarczy trochę nad tym tematem popracować. Jak? Otóż rozpocznij proces od wysłania swoich pracowników na wysokiej jakości warsztaty szkoleniowe z kreatywności, aby poznać podstawy generowania pomysłów. Możesz też ustalić limit pomysłów na każdą sesję — powiedzmy co najmniej sto pomysłów w ciągu godziny. Dzięki temu grupa będzie skupiona na posuwaniu się naprzód, zamiast wpaść w pułapkę oceny tego, co już udało się odkryć.

Na koniec, poproś doświadczonego moderatora, który poprowadzi sesję. On wtedy wprowadzi do sesji inne techniki kreatywności (takie jak „metafory” lub „co by było, gdyby”) zainicjuje myślenie życzeniowe, gdy grupa zacznie wysychać z pomysłów, a Ty wtedy zostaniesz zasypany lawiną pomysłów ludzi tak kreatywnych, że największym CEO się to nawet nie śniło.